Data: 12 – 14 sierpnia 2011 r.
Skład załogi:
- Maciej Lunitz
- Bogusław Lunitz
- Michał Ilkowski
Tekst: Jerzy Klawiński
Trudność w rzetelnym opisaniu zakończonych 15 sierpnia br. w Giżycku Mistrzostw Polski Jachtów Kabinowych i Błekitnej Wstęgi Jeziora Niegocin polega na tym, że ich przebieg wypaczyła pogoda. Podczas tego lata wszyscy na nią narzekają, dlaczego więc i dla żeglarzy miałaby być bardziej łaskawa? A jednak załogi 63 jachtów wierzyły, że uda się rozegrać walkę o medale. I udało się – ale po dużych nerwach i tzw. rzutem na taśmę, czyli w ostatniej chwili…
Wiatr zawiódł swoich wyznawców: przez pierwsze dwa dni praktycznie nie wiało, a ostatniego – w świąteczny poniedziałek – wiatr był słaby (do 3B w szkwałach). W tej sytuacji nerwowo było i na wodzie i na brzegu, i wśród organizatorów, i zawodników… Bo że wszyscy czekają cały rok żeby wywalczyć – jeśli nie prymat, to jak najlepsze miejsce w zmaganiach o mistrzowskie tytuły, nie muszę przecież nikogo przekonywać.
Pierwszego dnia (13 sierpnia – choć klasa Skippi 650 walczyła już od 12) na dwóch trasach rozegrano praktycznie wszystko, na co pozwoliła pogoda: klasy T i Omega jeden wyścig (dwa następne mimo podjęcia desperackich prób walki przy braku wiatru rozsądnie przerwano), klasy spinakerowe – dwa.
Drugi dzień, po nocnej nawałnicy, powitał zawodników i organizatorów kompletną flautą, a cierpliwe czekanie na wiatr sędziego głównego Wojciecha Cabana nie przyniosło skutku i po godzinie 15.00 odwołano „pogotowie startowe”. W tej sytuacji los tegorocznego czempionatu został poważnie zagrożony (miały się odbyć minimum 3 wyścigi). Upał napędził gości tawernie w porcie LOK-u (świetny smażony okoń!), ale miny zawodnicy mieli nietęgie, a nastroje – minorowe. Wszak nie po to jechali po kilkaset kilometrów przy znacznie wyższych niż przed rokiem kosztach (paliwo, dodatkowa opłata za holowanie)…
Świąteczny poniedziałek (15 sierpnia) powitał nas tchnieniem nadziei w postaci leciutkiego wietrzyku znad Niegocina i determinacją organizatorów i załóg, by mistrzostwa jednak dokończyć. Tym razem łaskawa Natura pozwoliła rozegrać planowane tego dnia trzy wyścigi, choć ostatni odbył się już tylko siłą inercji, bo wiatr zgasł…
W efekcie regaty zakończyły się wręczeniem medali, pucharów i losowaniem cennych (i smakowitych!) nagród. W klasie T-1 nie było niespodzianek – tradycyjnie niemal zwyciężył Grzegorz Guzowski („Lida”) przed Marianem Zielińskim („Maribo.pl”) i Andrzejem Rygielskim („Andrzela II”)
W klasie T-2 Piotr Adamowicz („Neoprofil”) pokonał Ryszarda Osmańskiego („Miłomłyn”) i Piotra Budzianowskiego („Rafa 2”).
W T-3 mistrzem został Łukasz Pater z załogą („Noster”), drugi był Piotr Lewandowski („Babooshka”), a trzeci – Maciej Lunitz („Neverin”).
Złoty medal w klasie Żagle 500 przypadł Janowi Majko („Dżuma”), srebrny zdobył Krystian Poplawski („DVM”), a brązowy – Maciej Bufal („Agi Bu”).
Pięknie zaprezentowała się klasa Tango – na wodzie i lądzie – zwyciężył Szymon Mirecki („Follow Me”) przed Jackiem Paluszkiewiczem („Rozwiany Dym”).
W klasie Symphaty 600 zwyciężył Jacek Dakszewicz („Ulung Team”) przed załogami Macieja Majaka i Jacka Orlińskiego.
W zmaganiach o Błękitną Wstęgę Jeziora Niegocin klasie Omega Piotr Małecki pokonał Jacka Kamińskiego i Jana Pazika. W tej samej formule (Wstęga) w klasie Skippi 650 Piotr Chodań („WAT”) pokonał Piotra Słowika („Prezes”) i Krzesimira Sieczycha („Legionowo”).
Jak ocenić mistrzostwa? Mniejsza frekwencja i słaba dla żeglarzy pogoda oraz pewne wynikające z tych faktów niepotrzebnie nerwowe zachowania mogłyby wskazywać na regres, ale w której dziedzinie otaczającego życia go nie ma? To normalne i trzeba to przeczekać… Ważne, że miatrzostwa się odbyły (mimo braku dodatkowych funduszy dla oragnizatora) – choć owym przysłowiowym rzutem na taśmę. A o ich wzmocnieniu w każdym obszarze warto podyskutować – choćby na forum




























Speak Your Mind